– To byłoby bardzo upokarzające.

- Marla? - wyszeptał znowu. Jej imie ledwo przeszło mu
- Nie mów takich rzeczy, dziewczyno. Wiem, że popełniłem wiele błędów, wychowując cię samotnie, ale
samochód, objał ja i pocieszał.
kręgosłup, bolała szyja, a głowa wprost pękała. Frustracja szybko stawała się jej nieodłączną towarzyszką.
- Wiec ja je¿d¿e porsche?
- Chyba bede mogła pojechac do Tiburon. W tym
wyczuła to, bo szybko otworzyła oczy.
Odchrząknęła i zapytała:
- Mówię prawdę. - O Boże. - Dziewczynkę.
prowadziła.
miejsce w barierce i stoczył sie miedzy pnie drzew.
Marli zabiło szybciej. Gdyby tylko mogła powiedziec cos, co
i delikatnie otuliła nim małego, który, posapujac cicho, wło¿ył
Patrzyła na przednią szybę. W blasku księżyca zobaczyła sylwetki longhornów pasących się na pobliskich polach,

Tak, bogaty, chociaż jednocześnie delikatny, zdecydowała. Trzeba ją

ktos był w moim pokoju.
Wpatrywał się w ciężarówkę przez zadrapane okulary przeciwsłoneczne Foster Grant, aż w końcu rozpoznał
- Nie ufasz mu - stwierdziła, kiedy doszli do podwójnych

wszystko mu sie pomieszało i zaczał ciebie mylic z nia.

Wszystko było w porządku.
więc bez jej wskazówek szukałby tego przez pół nocy. - W
- Strasznie dużo rzeczy mi się przypomniało, kiedy

- Przepraszam. - Uniosła brew i usiłowała nie reagować na ciepło jego ciała, na pożądanie w jego oczach. - Po

Malinda próbowała znaleźć korzystne aspekty sytuacji.
Oczywiście, że tak. Zdekoncentrowana, po chwili popełnia kolejny błąd, potem jeszcze jeden. Przeżywa moment załamania, z jej oczu zaczynają płynąć łzy, które mieszają się z kroplami potu. Ma ochotę uciec stąd, wrócić do szkoły madame Rostovej, bo pewnie tylko tam się nadaje.
Lily pomyślała, że wprawdzie miał rodziców, lecz w gruncie